Kiedy w końcu udało mi się znaleźć w sklepie (u mnie są tylko w Biedronce) bataty to upiekłam z nich ciasteczka. Mój Dzidziuś je uwielbia, ponieważ uwielbia jeść sam (BLW). A ja się cieszę, że jada zdrowo (w końcu batat to warzywo i na dodatek bardzo zdrowe) i sama mu podjadam te ciasteczka, bo są bardzo słodkie. Idealne przy rozszerzaniu diety, zwłaszcza alergika, bo składają się tylko z batatów i mąki kukurydzianej. Gdybyście nie mogli dostać batatów to możecie użyć także zwykłych ziemniaków. Wtedy ciastka nie będą takie słodkie, ale nadal posmakują dzieciakom.
Składniki:
1 batat
2-3 łyżki (lub więcej w zależności od wielkości batata) mąki kukurydzianej
Batata gotujemy w wodzie ok. 20 minut. Następnie ugniatamy widelcem i dosypujemy mąki. Odstawiamy do
wystudzenia. Potem formujemy kulki
i spłaszczamy je. Dodatkowo możemy nożem zrobić oczy i
uśmiech na ciastkach. Układamy ciastka na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy po 12 minut z
każdej strony w piekarniku nagrzanym do 190 stopniach.
środa, 6 maja 2015
Dzidziuś i Skrzacik w końcu się poznali
1 maja do Dzidziusia pierwszy raz przyjechał Skrzacik z rodziną (dzieli nas ok. 70 km). Jeśli przegapiliście historię pojawienia się Skrzacika na blogu to zapraszam tutaj. Nasi synowie, co prawda, już raz się spotkali - 9 maja 2014 roku, gdy byli jeszcze w brzuchach;). A teraz, prawie dokładnie po roku, spotkałyśmy się z Lejdi ponownie, ale już w powiększonym gronie i z tatusiami.
Na początku spotkania Skrzacik zaczepiał Dzidziusia, który udawał, że go nie widzi. Potem Dzidziuś uciekał przed Skrzacikiem. A już pod koniec wspólnej zabawy Dzidziuś wyrwał Skrzacikowi chrupka. Na szczęście, do rękoczynów nie doszło;).
Na przyjazd rodziny Skrzacika przygotowałam niewielki poczęstunek, w którym uwzględniłam także najmłodszych (chłopcy mają teraz po 9,5 m.). Z racji tego, że nasi chłopcy lubią metodę BLW to przygotowałam specjalnie dla nich ciasteczka z batatów.
Niestety, ale pogoda nam nie dopisała. Zdążyliśmy jedynie na ok. pół godziny wybrać się na żwirownię, a potem chłopcy bawili się już tylko w domu.
W rozmowach między nami nie zabrakło tematów dotyczących karmienia piersią, rozszerzania diety, chust czy pierwszych bucików.
Mam nadzieję, że na kolejnym spotkaniu uda nam się więcej czasu spędzić na świeżym powietrzu, a wtedy chłopcy może będą już chodzić;).
Nieznajoma
Na początku spotkania Skrzacik zaczepiał Dzidziusia, który udawał, że go nie widzi. Potem Dzidziuś uciekał przed Skrzacikiem. A już pod koniec wspólnej zabawy Dzidziuś wyrwał Skrzacikowi chrupka. Na szczęście, do rękoczynów nie doszło;).
Na przyjazd rodziny Skrzacika przygotowałam niewielki poczęstunek, w którym uwzględniłam także najmłodszych (chłopcy mają teraz po 9,5 m.). Z racji tego, że nasi chłopcy lubią metodę BLW to przygotowałam specjalnie dla nich ciasteczka z batatów.
Niestety, ale pogoda nam nie dopisała. Zdążyliśmy jedynie na ok. pół godziny wybrać się na żwirownię, a potem chłopcy bawili się już tylko w domu.
W rozmowach między nami nie zabrakło tematów dotyczących karmienia piersią, rozszerzania diety, chust czy pierwszych bucików.
Mam nadzieję, że na kolejnym spotkaniu uda nam się więcej czasu spędzić na świeżym powietrzu, a wtedy chłopcy może będą już chodzić;).
Nieznajoma
Spotkanie Klubu "Aktywna Mama" 29 kwietnia
Tydzień temu odbyło się spotkanie Mam pod tytułem: "Integracja sensoryczna czyli świat zmysłów - jak odbieramy rzeczywistość". Spotkanie poprowadziła Anna Śliwińska oligofrenopedagog, terapeuta integracji sensorycznej, terapeuta wczesnego wspomagania rozwoju dziecka, która pracuje w Miejskim Przedszkolu Nr 27 z Oddziałami Integracyjnymi w Siedlcach , w Ośrodku Rehabilitacji Dziennej "Eskulap" dla dzieci w Siedlcach oraz w Niepublicznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Cogito w Siedlcach.
Na spotkaniu mamy dowiedziały się m.in. o tym czym jest integracja sensoryczna i jakie są objawy jej dysfunkcji. Terapeutka podpowiedziała także w jaki sposób rodzic może wspomagać rozwój procesów integracji sensorycznej swojego dziecka.
Zapraszam do fotorelacji Aleksandry Jurkowskiej prowadzącej bloga Nasze Kluski .
| Michaś został modelem przy pokazywaniu ćwiczeń wspomagających integrację sensoryczną. | |
Chciałabyś do nas dołączyć? Nic prostszego: śledź terminy naszych kolejnych spotkań na Klub Mam "Aktywna Mama" lub w mojej zakładce albo od razu napisz do nas: klub.aktywna.mama@gmail.com.
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Powiększenie rodzinki bloga
Witajcie!
Wszystko zaczęło się na jednym z popularnych portali dla rodziców. Mniej więcej na początku ubiegłego roku zalogowałyśmy się i zajrzałyśmy na forum. Parę wpisów, trochę rozmów, wspólne zainteresowania rodzicielskie. Był chyba maj, słońce świeciło jak głupie, gdy się spotkałyśmy. Okazało się, że mamy podobne podejście do rodzicielstwa, podobne zdanie na wiele tematów. Śmiałyśmy się, że pewnie urodzimy tego samego dnia, skoro takie zgodne jesteśmy.
I co?
I urodziłyśmy tego samego dnia, 19 lipca dokładnie.
Nasi Synowie to klony. Z rozwojem idą łeb w łeb. Mają podobne upodobania. I nawet są do siebie troszkę podobni.
Blog to pomysł Mamy Dzidziusia. Ona założyła go pierwsza, rozkręciła i pracuje nad nim od początku.
Mama Skrzacika się podłączyła. Wrzuciła kilka pomysłów i oto jest.
Przeczytacie tutaj o naszym spojrzeniu na macierzyństwo, o naszych problemach i radościach. Nic specjalnego. ;)
Lejdi
Wszystko zaczęło się na jednym z popularnych portali dla rodziców. Mniej więcej na początku ubiegłego roku zalogowałyśmy się i zajrzałyśmy na forum. Parę wpisów, trochę rozmów, wspólne zainteresowania rodzicielskie. Był chyba maj, słońce świeciło jak głupie, gdy się spotkałyśmy. Okazało się, że mamy podobne podejście do rodzicielstwa, podobne zdanie na wiele tematów. Śmiałyśmy się, że pewnie urodzimy tego samego dnia, skoro takie zgodne jesteśmy.
I co?
I urodziłyśmy tego samego dnia, 19 lipca dokładnie.
Nasi Synowie to klony. Z rozwojem idą łeb w łeb. Mają podobne upodobania. I nawet są do siebie troszkę podobni.
Blog to pomysł Mamy Dzidziusia. Ona założyła go pierwsza, rozkręciła i pracuje nad nim od początku.
Mama Skrzacika się podłączyła. Wrzuciła kilka pomysłów i oto jest.
Przeczytacie tutaj o naszym spojrzeniu na macierzyństwo, o naszych problemach i radościach. Nic specjalnego. ;)
Lejdi
sobota, 25 kwietnia 2015
O powrocie do pracy. I mleku
Ustalmy jedną rzecz. Do pracy iść nie chciałam. Życie jest jednak życiem, jest pokręcone. I nie jest darmowe. Zarabiać trzeba. Bo trzeba też zjeść, ubrać się i dziecko, zapłacić czynsz, prąd, zatankować samochód. I trzeba wyjść do ludzi.
Ustalmy drugą rzecz. 9 miesięcy to mało. A niecałe 9 miesięcy to jeszcze mniej. Mój Skrzacik jest jeszcze tyci-tyci i zostawienie go to dla mnie ogromna strata. I bolączka wielka.
Największy jednak stres budziło we mnie odstawienie Skrzata od piersi na czas pracy. A w moim przypadku jest on nienormowany. Dlatego od grudnia zbierałam mleko. Kupiłam laktator, specjalnie w tym celu. Od wigilii, dzień w dzień, wieczór w wieczór, siadałam przed tv i odciągałam uparcie. W końcu uzbierało się tego tyle, że w szufladzie zamrażarki przestało się mieścić. Ze 3 litry chyba.
Skrzat od stycznia jest wprowadzany na drogę żywienia nie tylko mlecznego, właśnie ze względu na moją pracę. Je śniadanko, obiad i podwieczorek. Reszta to moje mleko. Reszta, czyli kolacja, przekąski, tzw popitka, picie w nocy. Teraz tylko w weekendy prosto z cyca, w tygodniu z butelki.
Kiedy pierwszy raz robiłam Skrzacikowi "pa-pa", w oczach miałam łzy. W torebce pojemniczek na mleko, bo o to się najbardziej rozchodziło. O mleko, o cysia, o "Ci-ci". Założenie było przecież oczywiste - karmię piersią jak najdłużej i nic mi w tym nie przeszkodzi. Skrzat na szczęście je już sporo innych rzeczy, więc głodny nie był.
Pierwszy dzień był okropny. Nie dość, że godziny nienormowane, nie dość, że praca poza miastem zamieszkania, to jeszcze te gorące, bolące i piekące piersi. Odciągałam i wracałam do pracy. I tak kilka razy.
Przez pierwsze kilka dni Skrzat tęsknił za cycem. Miało mu go rekompensować moje zamrożone mleko. I rekompensowało na tyle, na ile mogło. Ale przytulania było mniej, całusków mniej i migdalenia się też mniej. Na szczęście nadal mieliśmy tylko dla siebie ranki i wieczory. Czasami popołudnia. I wtedy Skrzat odbijał sobie moją nieobecność.
Przeżyłam to strasznie emocjonalnie. Świadomość, że moje dziecko chce mleka, a ja jestem daleko, była okropna. A, ze chce - czułam w piersiach.
Po trzech tygodniach laktacja ciut się unormowała. Co ranek Skrzacik przysysa się jak pijawka, oczka mróży i tuli się mocno co cyca. Po południu to samo. W nocy nie odrywałby się wcale.
Nadal odciągam, zbieram i magazynuję mleko. Niestety zapasy się kończą, bo Skrzat pije dwa razy szybciej niż ja je zbierałam. Mleko uzbierane przez dwa miesiące wypił w jeden. Nie wiem czy nie skończy się na mieszance, a przynajmniej na częściowym podawaniu mieszanki i mojego mleka. Chcę tego uniknąć, ale gdy mojego mleczka zabraknie, trzeba będzie się ratować.
Po miesiącu pracy wiem dwie rzeczy. Można karmić piersią w pracy. I robienie kariery, spełnianie się w 100 % - zaznaczam - jako matka, żona, kochanka jest ... nie chce powiedzieć, że niemożliwe, ale praco- i czasochłonne. I ciężkie. A, że dla mnie priorytetem jest rodzina, kariera zostaje z tyłu. Phi! Kariera, raczej "byciejeleniem". Ale ja nie o tym.
Jeśli idziesz do pracy, nie odstawiaj malca od piersi! On teraz będzie twojego cyca pragnął dwa razy bardziej!
Lejdi
Ustalmy drugą rzecz. 9 miesięcy to mało. A niecałe 9 miesięcy to jeszcze mniej. Mój Skrzacik jest jeszcze tyci-tyci i zostawienie go to dla mnie ogromna strata. I bolączka wielka.
Największy jednak stres budziło we mnie odstawienie Skrzata od piersi na czas pracy. A w moim przypadku jest on nienormowany. Dlatego od grudnia zbierałam mleko. Kupiłam laktator, specjalnie w tym celu. Od wigilii, dzień w dzień, wieczór w wieczór, siadałam przed tv i odciągałam uparcie. W końcu uzbierało się tego tyle, że w szufladzie zamrażarki przestało się mieścić. Ze 3 litry chyba.
Skrzat od stycznia jest wprowadzany na drogę żywienia nie tylko mlecznego, właśnie ze względu na moją pracę. Je śniadanko, obiad i podwieczorek. Reszta to moje mleko. Reszta, czyli kolacja, przekąski, tzw popitka, picie w nocy. Teraz tylko w weekendy prosto z cyca, w tygodniu z butelki.
Kiedy pierwszy raz robiłam Skrzacikowi "pa-pa", w oczach miałam łzy. W torebce pojemniczek na mleko, bo o to się najbardziej rozchodziło. O mleko, o cysia, o "Ci-ci". Założenie było przecież oczywiste - karmię piersią jak najdłużej i nic mi w tym nie przeszkodzi. Skrzat na szczęście je już sporo innych rzeczy, więc głodny nie był.
Pierwszy dzień był okropny. Nie dość, że godziny nienormowane, nie dość, że praca poza miastem zamieszkania, to jeszcze te gorące, bolące i piekące piersi. Odciągałam i wracałam do pracy. I tak kilka razy.
Przez pierwsze kilka dni Skrzat tęsknił za cycem. Miało mu go rekompensować moje zamrożone mleko. I rekompensowało na tyle, na ile mogło. Ale przytulania było mniej, całusków mniej i migdalenia się też mniej. Na szczęście nadal mieliśmy tylko dla siebie ranki i wieczory. Czasami popołudnia. I wtedy Skrzat odbijał sobie moją nieobecność.
Przeżyłam to strasznie emocjonalnie. Świadomość, że moje dziecko chce mleka, a ja jestem daleko, była okropna. A, ze chce - czułam w piersiach.
Po trzech tygodniach laktacja ciut się unormowała. Co ranek Skrzacik przysysa się jak pijawka, oczka mróży i tuli się mocno co cyca. Po południu to samo. W nocy nie odrywałby się wcale.
Nadal odciągam, zbieram i magazynuję mleko. Niestety zapasy się kończą, bo Skrzat pije dwa razy szybciej niż ja je zbierałam. Mleko uzbierane przez dwa miesiące wypił w jeden. Nie wiem czy nie skończy się na mieszance, a przynajmniej na częściowym podawaniu mieszanki i mojego mleka. Chcę tego uniknąć, ale gdy mojego mleczka zabraknie, trzeba będzie się ratować.
Po miesiącu pracy wiem dwie rzeczy. Można karmić piersią w pracy. I robienie kariery, spełnianie się w 100 % - zaznaczam - jako matka, żona, kochanka jest ... nie chce powiedzieć, że niemożliwe, ale praco- i czasochłonne. I ciężkie. A, że dla mnie priorytetem jest rodzina, kariera zostaje z tyłu. Phi! Kariera, raczej "byciejeleniem". Ale ja nie o tym.
Jeśli idziesz do pracy, nie odstawiaj malca od piersi! On teraz będzie twojego cyca pragnął dwa razy bardziej!
Lejdi
wtorek, 31 marca 2015
VIII spotkanie Mam - relacja
Kilka dni temu odbyło się już VIII spotkanie Mam w Siedlcach. Tym razem spotkanie poprowadziła Izabella Lewczuk, mama Tomaszka, terapeuta wczesnej interwencji i wspomagania rozwoju dziecka z Pracowni ciała i ducha Podsekulska. Tematem spotkania był rozwój motoryczny, psychiczny i społeczny dziecka od 0 do 3 lat.
Na spotkaniu zostały poruszone niektóre z problemów wychowawczych małych dzieci, np. wymuszanie czy problemy ze spaniem. Wśród pytań Mam pojawiły się także kwestie, dotyczące odpowiednich butów dla dzieci czy ból nóg przy intensywnym wzroście.
Chciałabyś do nas dołączyć? Nic prostszego: śledź terminy naszych kolejnych spotkań na Klub Mam "Aktywna Mama" lub w mojej zakładce albo od razu napisz do nas: klub.aktywna.mama@gmail.com.
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
piątek, 13 marca 2015
VIII spotkanie Klubu "Aktywna Mama" - zapraszam
VIII spotkanie Mam 26 marca o godz.16:00 w kawiarni "FiliżAnka"
Temat: Rozwój motoryczny, psychiczny i społeczny dziecka od 0 do 3 lat
Spotkanie poprowadzi Izabella Lewczuk, mama Tomaszka, terapeuta wczesnej interwencji i wspomagania rozwoju dziecka z Pracowni ciała i ducha Podsekulska.
Na spotkaniu omówione zostaną m.in. zagadnienia:
- prawidłowy rozwój dziecka,
- wskazania do konsultacji do 3 miesiąca życia,
- problemy wychowawcze, które pojawiają się u małego dziecka, np. problemy ze spaniem, z wymuszaniem.
Koszt spotkania: 15 zł
Zapisy poprzez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co m lub w kawiarni "FiliżAnka".

Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Temat: Rozwój motoryczny, psychiczny i społeczny dziecka od 0 do 3 lat
Spotkanie poprowadzi Izabella Lewczuk, mama Tomaszka, terapeuta wczesnej interwencji i wspomagania rozwoju dziecka z Pracowni ciała i ducha Podsekulska.
Na spotkaniu omówione zostaną m.in. zagadnienia:
- prawidłowy rozwój dziecka,
- wskazania do konsultacji do 3 miesiąca życia,
- problemy wychowawcze, które pojawiają się u małego dziecka, np. problemy ze spaniem, z wymuszaniem.
Koszt spotkania: 15 zł
Zapisy poprzez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co

Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
sobota, 7 marca 2015
VII spotkanie Klubu "Aktywna Mama" -relacja
Dietetyczka m.in. radziła Mamom, aby przyzwyczajały swoje dzieci do picia wody. Także wspomniała, że należy pić przed posiłkiem, a nie w trakcie lub bezpośrednio po posiłku. Podkreśliła również to, że w niektórych kwestiach żywienia należy kierować się swoją intuicją, ponieważ matczyna intuicja jest najważniejsza;).
Chciałabyś do nas dołączyć? Nic prostszego: śledź terminy naszych kolejnych spotkań na Klub Mam "Aktywna Mama" lub w mojej zakładce albo od razu napisz do nas: klub.aktywna.mama@gmail.com.
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
poniedziałek, 2 marca 2015
Alergia
Niestety, ale i Dzidziusia to dopadło. Skaza białkowa - to jest pewne (po tatusiu odziedziczył). Nadal karmię Dzidziusia piersią, więc musiałam się nauczyć żyć bez mleka krowiego i wszystkiego co od niego pochodzi. Przy skazie nie można jeść nie tylko mleka, jogurtów, kefirów, śmietany, ale większości rzeczy ze sklepu - trzeba czytać dokładnie składy, bo prawie we wszystkich słodkościach kryje się mleko. Zamiast nabiału jem inne produkty z dużą zawartością wapnia. Nawet sprawdzałam sobie poziom wapnia we krwi po 2 miesiącach od wprowadzenia tej diety i mam w normie. I wcale nie brakuje mi produktów mlecznych, ponieważ dzięki tej diecie odkryłam nowe, zdrowe produkty, ciekawe przepisy, np. naleśniki z kaszy gryczanej niepalonej, budyń jaglany na mleku kokosowym - przepyszny;).
Szczerze mówiąc ta dieta bezmleczna to jest to mały pikuś;p. Przynajmniej wiem czego unikać. Ale niedawno na skórze Dzidziusia zaczęły się pojawiać inne wysypki, liszaje, powrót ciemieniuchy. I teraz siedzę i się głowię, co jeszcze może uczulać go uczulać. Na celowniku jest marchewka, od której zaczęliśmy rozszerzać dietę - na drugi dzień pojawiła się wysypka. Odstawiliśmy i po jakimś czasie ponownie spróbujemy, aby sprawdzić czy na pewno to ona była winowajcą.
Od alergologa dostaliśmy zalecenie, aby wprowadzać Dzidziusiowi 1 nowy produkt na tydzień, a do tego nadal karmić piersią. A po 1 r.ż. zrobić prowokację nabiałem, aby sprawdzić czy Dzidziuś już wyrósł z tej alergii.
Ja mam wielką nadziej, że moja dieta bezmleczna oraz karmienie piersią pomogą i jak najszybciej zapomnimy o skazie białkowej.
A czy Wy też mieliście doczynienia z alergiami u dziecka?
Szczerze mówiąc ta dieta bezmleczna to jest to mały pikuś;p. Przynajmniej wiem czego unikać. Ale niedawno na skórze Dzidziusia zaczęły się pojawiać inne wysypki, liszaje, powrót ciemieniuchy. I teraz siedzę i się głowię, co jeszcze może uczulać go uczulać. Na celowniku jest marchewka, od której zaczęliśmy rozszerzać dietę - na drugi dzień pojawiła się wysypka. Odstawiliśmy i po jakimś czasie ponownie spróbujemy, aby sprawdzić czy na pewno to ona była winowajcą.
Od alergologa dostaliśmy zalecenie, aby wprowadzać Dzidziusiowi 1 nowy produkt na tydzień, a do tego nadal karmić piersią. A po 1 r.ż. zrobić prowokację nabiałem, aby sprawdzić czy Dzidziuś już wyrósł z tej alergii.
Ja mam wielką nadziej, że moja dieta bezmleczna oraz karmienie piersią pomogą i jak najszybciej zapomnimy o skazie białkowej.
A czy Wy też mieliście doczynienia z alergiami u dziecka?
czwartek, 26 lutego 2015
VII spotkanie Mam (Rozszerzanie diety dziecka) - zapraszam
5
marca o godz. 16:00 odbędzie się spotkanie Mam na temat
rozszerzania diety dziecka.
Spotkanie poprowadzi Marzena Myślińska, dietetyczka i właścicielka Centrum Dietetyki, mama Marysi i Zosi.
Rozszerzanie diety dziecka jest jeszcze przed Tobą lub jesteś na początku tej drogi? Z pomocą dietetyczki "rozszyfrujemy" schemat żywienia niemowląt.
Na spotkaniu omówione zostaną także zagadnienia:
- karmienie dziecka - gdy nie wystarczają już papki;
- przegryzanie między posiłkami ;
- ustalanie prawidłowych nawyków żywieniowych;
- "codzienna dwunastka" dla malucha.
Zapraszamy do zapisów pod adresem: klub.aktywna.mama@gmail.co m lub w kawiarni "FiliżAnka".
Koszt spotkania: 15 zł (ilość miejsc ograniczona).
Możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w czasie spotkana będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
W Kawiarni FiliżAnka czeka na Mamy szereg spotkań ze specjalistami, inspirujące pogawędki z innymi Mamami oraz pyszna kawa.
Dodatkowe informacje można uzyskać poprzez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co m

Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
Spotkanie poprowadzi Marzena Myślińska, dietetyczka i właścicielka Centrum Dietetyki, mama Marysi i Zosi.
Rozszerzanie diety dziecka jest jeszcze przed Tobą lub jesteś na początku tej drogi? Z pomocą dietetyczki "rozszyfrujemy" schemat żywienia niemowląt.
Na spotkaniu omówione zostaną także zagadnienia:
- karmienie dziecka - gdy nie wystarczają już papki;
- przegryzanie między posiłkami ;
- ustalanie prawidłowych nawyków żywieniowych;
- "codzienna dwunastka" dla malucha.
Zapraszamy do zapisów pod adresem: klub.aktywna.mama@gmail.co
Koszt spotkania: 15 zł (ilość miejsc ograniczona).
Możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w czasie spotkana będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
W Kawiarni FiliżAnka czeka na Mamy szereg spotkań ze specjalistami, inspirujące pogawędki z innymi Mamami oraz pyszna kawa.
Dodatkowe informacje można uzyskać poprzez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co

Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
czwartek, 19 lutego 2015
VI spotkanie Klubu "Aktywna Mama" -relacja
5 lutego siedleckie Mamy spotkały się, aby porozmawiać o wiecznym braku czasu. Podczas spotkania Mamy poznały kilka sposób na "wydłużenie doby", dowiedziały się jak ustalać priorytety i kiedy delegować zadania. Jednym z ćwiczeń grupowych było znalezienie sposobu na najczęstsze "pożeracze czasu".
![]() |
| Gdy Mamy zastanawiały się jak zarządzać sobą w czasie, to dzieci tego czasu nie marnowały;) |
Chciałabyś do nas dołączyć? Nic prostszego: śledź terminy naszych kolejnych spotkań na Klub Mam "Aktywna Mama" lub w mojej zakładce albo od razu napisz do nas: klub.aktywna.mama@gmail.com.
W Kawiarni FiliżAnka (Kawiarnia FiliżAnka) czeka na Mamy szereg spotkań ze
specjalistami, inspirujące pogawędki z innymi Mamami oraz pyszna kawa.
Na spotkanie możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w tym czasie będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
Koszt spotkania 15zł (ilość miejsc ograniczona).
Zapisy na spotkania przez e-maila klub.aktywna.mama@gmail.co
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
piątek, 30 stycznia 2015
VI spotkanie Klubu "Aktywna Mama" (Jak być aktywną Mamą, czyli jak zarządzać sobą w czasie) - zapraszam
5 lutego odbędzie się VI spotkanie Mam w Siedlcach!
Temat: "Jak być aktywną Mamą, czyli jak zarządzać sobą w czasie"
Spotkanie odbędzie w formie warsztatowej, na którym Mamy zdobędą wiedzę teoretyczną oraz praktyczną z zakresu zarządzania sobą w czasie.
Spotkanie poprowadzę ja;).
Na spotkaniu Mamy dowiedzą się m.in.:
- co zrobić, aby nie odwlekać czynności "na jutro"
- jak ustalać priorytety
- jak zapanować nad "pożeraczami czasu"
- jakie są metody zarządzania sobą w czasie.
Nie zabraknie także ćwiczeń praktycznych.
Możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w czasie spotkana będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
W Kawiarni FiliżAnka czeka na Mamy szereg spotkań ze specjalistami, inspirujące pogawędki z innymi Mamami oraz pyszna kawa.
Koszt spotkania: 15 zł (ilość miejsc ograniczona).
Zapisy do 21 stycznia przez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co
Dodatkowe informacje można uzyskać poprzez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe Mamy!
środa, 28 stycznia 2015
V spotkanie Klubu Mam "Aktywna Mama" (Mama wraca do formy) - relacja
| Mamusie sobie ćwiczyły, a synkowie się przyglądali czasami z daleka, a czasami... |
![]() | |
| ... z bliska;) |
| ... jak podnosić dzieci ... |
![]() |
| ... czy jak zbierać zabawki. |
![]() |
| A po ćwiczeniach była chwila odpoczynku. |
Chciałabyś do nas dołączyć? Nic prostszego: śledź terminy naszych kolejnych spotkań na Klub Mam "Aktywna Mama" lub w mojej zakładce albo od razu napisz do nas: klub.aktywna.mama@gmail.com.
W Kawiarni FiliżAnka (Kawiarnia FiliżAnka) czeka na Mamy szereg spotkań ze
specjalistami, inspirujące pogawędki z innymi Mamami oraz pyszna kawa.
Na spotkanie możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w tym czasie będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
Koszt spotkania 15zł (ilość miejsc ograniczona).
Zapisy na spotkania przez e-maila klub.aktywna.mama@gmail.co
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
Mamy!
wtorek, 20 stycznia 2015
V Spotkanie Mam w Siedlcach (22 stycznia 2015 r.) - zapraszam
"Mama wraca do formy"
Spotkanie Mam poprowadzi Sylwia Wielogórska - instruktor fitness z wieloletnim doświadczeniem, mama Maksia i Mikołaja. Prowadząca pokaże przykłady prostych ćwiczeń dobrane do wieku i możliwości .
Na spotkaniu dowiecie się m.in.:
- jak zaplanować trening, żeby schudnąć,
- jak wzmocnić kręgosłup,
- jak zapobiegać bólom kręgosłupa.
Nie zapomnijcie zabrać ze sobą dressu i wygodnego obuwia.
Możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w czasie spotkana będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
W Kawiarni FiliżAnka czeka na Mamy szereg spotkań ze specjalistami, inspirujące pogawędki z innymi Mamami oraz pyszna kawa.
Koszt spotkania: 15 zł (ilość miejsc ograniczona).
Zapisy do 21 stycznia przez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co
Dodatkowe informacje można uzyskać poprzez e-mail: klub.aktywna.mama@gmail.co
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe Mamy!
środa, 14 stycznia 2015
IV spotkanie Klubu Mam "Aktywna Mama" (Świąteczna Manafaktura) - relacja
Nasze grudniowe spotkanie miało charakter świąteczny. Anna Jancy-Drygiel - artysta
plastyk z pedagogicznym wykształceniem i doświadczeniem, właścicielka
A.P.A "Kwiatart" (http://www.kwiatart.pl/) i mama Danielka, pomogła nam i naszym dzieciom przygotować dekoracje na choinkę z masy solnej.Podpowiedziała nam także jak sprawnie przygotować się do świąt Bożego Narodzenia.
Na spotkanie możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w tym czasie będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
Koszt spotkania 15zł (ilość miejsc ograniczona).
Zapisy na spotkania przez e-maila klub.aktywna.mama@gmail.co m lub w Kawiarni FiliżAnka (ul.Kilińskiego 37, Siedlce).
![]() | ||||
| Miałyśmy ręce pełne roboty... |
![]() | ||||||
| ...dzieci także. |
![]() | |
| Ale znalazłyśmy też czas na pogawędki przy kawie;), |
![]() |
| ... a dzieci na chwilę wytchnienia w sali zabaw. |
Chciałabyś do nas dołączyć? Nic prostszego: śledź terminy naszych kolejnych spotkań na Klub Mam "Aktywna Mama" lub w mojej zakładce albo od razu napisz do nas: klub.aktywna.mama@gmail.com.
W Kawiarni FiliżAnka (Kawiarnia FiliżAnka) czeka na Mamy szereg spotkań ze
specjalistami, inspirujące pogawędki z innymi Mamami oraz pyszna kawa.
Na spotkanie możecie zabrać ze sobą swoje szkraby, które w tym czasie będą mogły bawić się w sali zabaw. A dla mniejszych pociech mamy do dyspozycji przewijak, hamak dla niemowlaka, krzesełko do karmienia oraz kojec dla dzieci pełzających.
Koszt spotkania 15zł (ilość miejsc ograniczona).
Zapisy na spotkania przez e-maila klub.aktywna.mama@gmail.co
Zapraszamy wszystkie obecne oraz przyszłe
Mamy!
Mamy!
niedziela, 21 grudnia 2014
Jak być aktywną mamą, czyli jak zarządzać sobą w czasie mając małe dziecko
Piszę ten wpis siedząc… na ławce w parku, a obok
stoi wózek z moim 3-miesięcznym synkiem, który uwielbia spać na świeżym
powietrzu.
Jeszcze przed urodzeniem dziecka często słyszałam
pytania typu: „Jak ty znajdujesz czas na to wszystko?”. Gdy urodziłam synka to
zaczęłam prowadzić bloga. Wtedy pojawiły
się pytania: „Kiedy znajdujesz czas na prowadzenie bloga mając małe dziecko?”
Mój Dzidziuś nie należy do aniołków, ale pomimo
tego umiem znaleźć czas na robienie czegoś poza opieką nad niemowlakiem. Po urodzeniu dziecka swoje metody zarządzania
czasem musiałam lekko zmodyfikować, ponieważ mając małe dziecko nie wszystko (a
nawet mało) mogę przewidzieć. Moją
największą pomocą w „wydłużaniu doby” są małe samoprzylepne karteczki. Na nich wypisuję
zadania do zrobienia. Potem ustalam priorytety, które przesuwam na początek
listy. A część zadań (te, które są dla mniej ważne i których nie muszę wykonać
osobiście) deleguję zazwyczaj mężowi. Najczęściej jest to prasowanie, zmywanie,
odkurzanie, czasami opieka nad dzieckiem.
Przed urodzeniem dziecka na moich „magicznych”
karteczkach zapisywałam godziny, w których chcę wykonać konkretne zadania.
Teraz nie mogę tak robić, ponieważ nie mogę przewidzieć ile Dzidziuś pośpi, czy
nie będzie marudził, czy nie będzie go bolał brzuszek i czy nie będę musiała go
nosić na rękach. Będąc mamą skupiam się tylko na kolejności wykonywanych zadań.
I na delegowaniu zadań chciałabym się na chwilę zatrzymać. Drogie mamy, a przede
wszystkim kobiety: kobieta jak to kobieta, uważa, że lepiej wykona większość
rzeczy (np. posprząta, wyprasuje, ugotuje), a tym samym nie daje wykazać się
mężowi, co skutkuje tym, że bierze na siebie za dużo obowiązków i czuje się
przemęczona. Ale zaufajmy mężczyznom i pozwólmy im na wykonywanie obowiązków
domowych. A gdy już się ze mną zgodzicie, że mąż mógłby przejąć część
obowiązków to kolejnym krokiem jest: powiedzeniu mu o tym. Nie liczcie na to, że
mężczyzna domyśli się, ze potrzebna wam pomoc, bo… się nie domyśli. Niestety,
taka natura męska. Należy wprost zapytać męża czy pozmywa, wyprasuje itp., a ze
zdumieniem otrzymamy odpowiedź: „Tak, oczywiście kochanie”.;).
Gdy już mamy listę rzeczy, które musimy wykonać
osobiście, np. napisać wpis na bloga, a będąc w domu nie możemy znaleźć na to
czasu, ponieważ w domu jest ciągle cos do zrobienia, to notatnik spakujmy do
wózka. I , tak jak ja, piszcie, czytajcie, gdy dziecko śpi w wózku w parku.
Dodatkowo świeże powietrze pomoże wam w efektywniejszej pracy.
Chcecie wyjść z domu, ale nie zostawicie dziecka,
bo karmicie piersią? Odciągnijcie mleko laktatorem lub… znajdźcie odpowiedni
moment na wyjście. Mój synek je co 2,5-3,5 godziny i gdy muszę gdzieś wyjść to
staram się nakarmić go zaraz przed wyjściem i wrócić po 2h, aby mieć pewność, że
Dzidziuś nie umrze z głodu;).
A kiedy robię coś w domu? Mój Dzidziuś żyje trybem:
karmienie, czas aktywności, drzemka, karmienie itd. Po karmieniu synek potrafi
poleżeć sam ok. 10-20 minut i w tym czasie mogę posprzątać, nastawić obiad, a w
międzyczasie zaglądać do niego. Później, gdy cały czas siedzę z synkiem to też
staram się jednocześnie coś robić: np. obierać marchewkę i gadać z Dzidziusiem;)
A gdy tylko zaśnie na drzemkę… to mogę spokojnie zabrać się do pracy, która
wymaga ode mnie większego skupienia.
Zaś gdy dziecko marudzi, coś go boli i nie może
usnąć to biorę go w becik, na ręce, usypiam, a potem siedzę z dzieckiem na ręku
i zajmuje się czymś na komputerze. Albo wkładam dziecko do chusty i mam większe
pole do manewru;)
W nocy dzieci dłużej i spokojniej śpią, niż w
dzień, ale nie polecam wtedy pracować, ponieważ mamy też powinny mieć czas na
wypoczynek i regenerację sił.
Tak więc:
1) weźcie
karteczki do ręki
2) wypiszcie
zadania do wykonania
3) część
oddelegujcie innym
4) pozostałe
ustawcie w kolejności od najpilniejszych do mniej pilnych
i… działajcie!
piątek, 19 grudnia 2014
Mleko kokosowe
Od ponad 2 tygodni jestem na diecie bezmlecznej. Do pory mleko (np. przy naleśnikach) zastępowałam wodą. Dziś postanowiłam zamiast mleka krowiego użyć mleka roślinnego. Na pierwszy ogień poszło mleko kokosowe.
Przepis na mleko kokosowe:
- pół kubka wiórków kokosowych
- woda przegotowana.
Wiórki kokosowe zalewany przegotowaną wodą i tak zostawiamy na noc (lub kilka godzin). Rano przelewamy wiórki z wodą do blendera i dodajemy szklankę wody i blendujemy na wolnych obrotach. Następnie, wg uznania, powoli dodajemy jeszcze wody, aż do uzyskania satysfakcjonującego nas smaku mleka. Ja dodałam 2 szklanki i mleko wyszło słodziutkie;). Przelewamy mleko przez sitko. Tym sposobem, oprócz mleka, otrzymujemy także papkę wiórków kokosowych, które można później do czegoś wykorzystać. Ja dodałam je do mojej porcji śniadaniowej płatki owsianych;).
Mleko odstawiłam do lodówki, a za kilka godzin użyję go do zrobienia naleśników. Żałuję tylko, że nie zrobiłam większej ilości mleka, abyśmy mogli te naleśniki jeszcze popijać mlekiem kokosowym.
Następnym razem zrobię mleko z kokosa - podobno jest jeszcze smaczniejsze.
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Chłopczyk czy dziewczynka?
Spotykaliśmy się ze zdziwieniem, bo w tych czasach to rodzice często robią nawet USG 4D, aby jak najwięcej wiedzieć o swoim dziecku, a my nawet płci nie chcemy poznać. Często też słyszeliśmy pytanie: "To jak wy przygotowujecie wyprawkę dla dziecka, w jakich kolorach?" W uniwersalnych kolorach;). Nie kupowaliśmy sukienek i różowych ciuszków, a poza tym każde body czy pajacyk nadaje się zarówno dla chłopca, jak i dla dziewczynki.
Gdy pewnego razu poszłam na badanie krwi już z pokaźnym brzuszkiem to pielęgniarka zapytała czy będę miała chłopczyka, bo taki spiczasty brzuszek mam. Mój wujek także twierdził, że w takiej "piłce" to na pewno chłopak siedzi.
I tak do końca ciąży naszego potomka nazywaliśmy Dzidziuś, bo nie wiedzieliśmy jakim imieniem zwracać się do niego.
Gdy urodził się Dzidziuś to położyli mi go dosłownie na chwilę na brzuch i akurat pupą do mnie. Odcięli pępowinę i szybko zabrali Dzidziusia, aby mu podać tlen (gdy się urodził to nie oddychał). Gdy już usłyszałam w oddali jego płacz i przyszedł ginekolog powiedzieć, że z dzieckiem już lepiej to zapytałam czy urodziłam chłopczyka czy dziewczynkę. I usłyszałam odpowiedź: "A nie wiem, nawet nie patrzyłem". ;) Do tej pory wspominam to z uśmiechem. Gdy opowiadałam to innym matkom to się dziwiły i mówiły, że im od razu podawali płeć lub pokazywali i kazali, aby matka sama określiła. U nas wiele rzeczy było inaczej, ponieważ trzeba było natychmiast ratować Dzidziusia.
Zdradzę Wam kogo urodziłam. Mój Dzidziuś chociaż ma długie, ciemne rzęsy to jednak jest to mały mężczyzna;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















